You are currently viewing Finansowanie w tenisie

Finansowanie w tenisie

Tenis – sportem dla każdego?

Tenis jest dyscypliną, w której talent i predyspozycje nie wystarczą – konieczne jest finansowanie. Wg oficjalnych danych uzyskanych na podstawie informacji dotyczących obecnej czołówki tenisa zarówno męskiego jak i kobiecego – zawodnicy, którzy osiągają dobre oraz bardzo dobre rezultaty na zawodowej arenie, zaczęli swoją przygodę z tenisem już w wieku 3-5 lat… Co oznacza 12-15 lat intensywnych treningów i podporządkowania pod to wielu aspektów życia całej rodziny, żeby zaistnieć w profesjonalnym sporcie. Daje nam to około 13,5 tysiąca godzin treningowych – godzin, za które trzeba zapłacić zarówno trenerowi jak i właścicielom kortów. Uśredniając: jedna godzina to wydatek ok 170 – 300,- zł (cena jest uzależniona od stawki trenera oraz opłaty za kort, która w sezonie zimowym ulega podwojeniu). Dochodzą koszty dojazdów na treningi, sprzęt, wyjazdy na turnieje <w tym międzynarodowe od 12-go roku życia>, zakwaterowania oraz opieki. Podsumowując: daje nam to kwotę w wysokości ok 2,5 – 3,0 miliona złotych… Jest to kwota będąca poza zasięgiem większości polskich rodzin – dlatego powołaliśmy stowarzyszenie FOR-WIN z nami do mistrzostwa, którego głównym celem jest pozyskiwanie funduszy dla obiecujących młodych tenisowych talentów.

Optymalizacja?

Optymalizacja ww. wydatków jest bardzo trudna – trzeba znaleźć dwoje utalentowanych dzieciaków, które pragną osiągnąć mistrzowski poziom w dorosłym tenisie, mieszkających blisko siebie, których rodzice „pogodzą kalendarze”, postawią na tego samego trenera, a także zdecydują się na ten sam obiekt sportowy. Sami widzicie, łatwo nie jest i nie będzie – gratulujemy wszystkim, którym to się udało nawet przez krótki czas. Dlatego finansowanie z zewnątrz stanowi istotną rolę w rozwoju tenisowym młodego adepta – w naszej ocenie jest wręcz kluczowym elementem tej układanki. Polski tenis obfituje w masę zmarnowanych talentów – niestety, mamy coraz lepszą infrastrukturę <najczęściej prywatną>, ale wciąż nie mamy systemowego programu wsparcia oraz nauczania, a do środków jakie ministerstwo sporu <czyt: sportu> przeznacza na piłkę nożną dzielą nas ze dwie galaktyki… Nawet ostatnie sukcesy Igi Świątek oraz Huberta Hurkacza nie mają wpływu na zmianę tego stanu rzeczy, szkoda.

Dlatego zwracamy się do ludzi biznesu oraz kibiców z gorrrąąącym apelem: wszystkie ręce na pokład! Jest nas, grających amatorsko i rekreacyjnie kilkadziesiąt tysięcy <a kto wie – może nawet kilkaset?>, kibiców będzie też zapewne przybywać <liczymy na świątekmanię> – zachęcamy do partnerstwa i wsparcia naszego projektu, dołóż i Ty swoją cegiełkę.

Dodaj komentarz